wstazka
Kościół Świętego Ducha
Strona główna -> Aktualności z Centrum
Wpisał:Katarzyna Data: 21-02-2014
ikona

Zimowy wyjazd CDM do Zakopanego

Koniec, koniec, koniec… i początek. Czemu koniec? Bo niektórzy z nas skończyli sesję, inni jakiś etap na studiach (np. zostali inżynierami) a jeszcze inni..? Hmm, to trudne zagadnienie… Cóż na pewno coś tam im się skończyło, choćby pudełko zapałek. A czemu początek? Bo oto nadeszły upragnione ferie i coroczny zimowy wyjazd CDM. Tym razem do Zakopanego.

Ale po kolei. Jest czwartek, 13 lutego 2014 roku. Punkt 17.00 wyruszamy po krótkiej modlitwie zapakowani do busa i samochodu ks. Grzegorza. Jeszcze nie wiemy, co czeka nas po drodze. A o dziwo, tym razem będzie wyjątkowo spokojnie.

Chwilę po północy ostatni samochód pojawia się na zaśnieżonym parkingu domu Sióstr od Aniołów. Mroźny wdech i wielkie „woow” na początek, bo przecież już dawno nie widzieliśmy śniegu.

Ranek budzi nas wymarzoną pogodą do białego szaleństwa. Nasz dzień rozpoczynamy Eucharystią. Potem śniadanie i dzielimy się na dwie grupy. Narciarze i snowboardziści ruszają na stok do Małego Cichego. Amatorzy górskich wędrówek zaczynają od Doliny Kościeliskiej. Kilkugodzinne wędrowanie i szusowanie nieźle daje nam w kość. Z radością wracamy do domu. Kolacja, chwila odpoczynku i spotykamy się na adoracji, by trwać na modlitwie wpatrzeni w Jezusa. Po adoracji filmowy wieczór. Tym razem pozytywna historia ukryta w produkcji „Najwspanialsza gra w dziejach”.

Kolejny dzień znów zaczynamy wspólną Eucharystią. Sobota to czas ambitniejszych narciarskich i wędrowniczych wyzwań. Tym razem opanowujemy stok w Jurgowie i drogę do Murowańca. A nasz wieczór sponsoruje pizza i „MAFIA” (czyli jak twierdzi Wikipedia „towarzyska gra fabularna symulująca walkę pomiędzy poinformowaną mniejszością i niepoinformowaną większością”). Nocne Polaków rozmowy wciągają nas do tego stopnia, że niektórzy trafiają do swoich łóżek grubo po 2 nad ranem.

Niedzielny poranek rozpoczyna dziękczynna Eucharystia, w której modlimy się również za naszych gospodarzy. Potem śniadanie, pakowanie i wyruszamy na zimowy spacer na Sarnią Skałę. Momentami bywa trudno, ale zawsze można zjechać mały kawałek na pupie. No dobrze, nawet niekoniecznie mały. W myśl hasła „zima lubi dzieci najbardziej na świecie” dajemy upust swoim emocjom i wracamy biali, mokrzy i szczęśliwi. Strat w ludziach nie ma. Jest dobrze. Jeszcze tylko mały obiad, chwila pożegnania i czas na powrót do Lublina.

Jak było? Najkrócej mówiąc: świetnie! A tym, co nie mogli dzielić z nami tej radości niech klimat naszego wyjazdu przybliży kilka zdjęć.

Podziel się na:

Komentarze
Przejdź do:
aktualności dla ducha video