wstazka
Kościół Świętego Ducha
Strona główna -> Niedzielne Rozkminy
Wpisał:adminicdmstracja Data: 18-08-2013
ikona

Religia świętego spokoju i błogiej szczęśliwości?

(Łk 12,49-53) Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Pasterz ze słitaśną owieczką noszoną na barkach, Jezus przytulający miluchne dzieci, barokowo pulchne aniołki, święci przekoloryzowani w swojej idealności. Tak, część z nas z niewątpliwie z chęcią zostałaby w tym obrazie chrześcijaństwa jako dziwniej religii świętego spokoju i błogiej szczęśliwości. Wystarczy nam mała stabilizacja – kilka bezmyślnych pewników, ślepe dążenie za tłumem. Katolicyzm lekki i przyjemny.

A dziś dostajemy lodowaty prysznic. Od razu jakoś kojarzy mi się on z fragmentem z Apokalipsy 3,15. Konkret, wymagania, elementy niezwykłego trudu – taki jest nasz Zbawiciel. Oczyszczenie, wypalenie, radykalne prawdy. Ostatnio w kontekście tej ewangelii usłyszałam świetne zdanie: „On przyszedł rzucić na ziemię ogień, a nie ciepłe kluchy”.

Jeśli chcesz, by było ci błogo. Jeśli chcesz, by było ci cieplutko i dobrze. Jeśli chcesz przejść przez życie po najmniejszej linii oporu. Jeśli chcesz nagród bez wymagań – to twoja osobista religia, która nie ma nic wspólnego z Jezusem.

Ale czy Ty w ogóle chcesz mieć w sobie nieujarzmiony Boży ogień?

Ewa Łaskarzewska

Podziel się na:

Komentarze
Przejdź do:
aktualności dla ducha video